Senacka ustawa o ubezpieczeniach medycznych manifestem Zodiaka?

0
241

Lider republikańskiej większości w Senacie, Mitch McConnell ponoć obiecał prezydentowi, odwołanie Obamacare, do przerwy w Obradach Kongresu, związanej ze świętem 4 lipca. Senat w sposób tajny prowadził prace nad swoja ustawą, która miała również  naprawić  absurdy istniejące, w tekście ustawy, przyjętej w Izbie Reprezentantów.  Nigdy nie wyjaśniono dlaczego tekst tak ważnej ustawy, dotyczącej wszystkich Amerykanów przygotowywano pod osłoną tajności.  To jeden z wielu absurdów minionego tygodnia.  Inny, to codzienne konferencje prasowe w Białym Domu, z zakazem nagrywania obrazu i głosu. Audio udostępniano później. CNN wysłał do Białego Domu, rysowników, którzy, jak na sali sądowej ilustrowali, swoimi rysunkami spotkanie z dziennikarzami.

W miniony czwartek poznaliśmy tekst proponowanej przez Senat ustawy o ubezpieczeniach medycznych, po czym wielu chwyciło się za głowy. Zdając sobie sprawę, że diabeł tkwi w szczegółach, generalnie, senacki projekt zakładał potężne oszczędności w systemie Medicaid. Odpowiedzialność w wielu wypadkach zrzucono na stany, których finanse publiczne znajdują się w zdecydowanej większości wypadków z opłakanym stanie.

Projekt nie rozwiązuje podstawowych problemów związanych ze wzrostem cen polis ubezpieczeniowych. Wręcz przeciwnie ceny nadal będą zwyżkować – ostrzega wielu komentatorów. Dlatego, co bardziej złośliwi komentatorzy, nazywają ustawę manifestem, „Zodiaka”, pamiętnego seryjnego mordercy.

Generalnie przejęcie senackiej wersji oznacza wzrost kosztów polis, zwłaszcza dla starszych Amerykanów. Administracja stanowa obarczona zostaje wieloma zadaniami, jednak bez przyznania jej funduszy, na rozwiązanie problemów.

McConnell ma czas do piątku najbliższego tygodnia, na przeprowadzenie głosowania, potem świąteczna przerwa w obradach. Na razie w Senacie większości nie ma, przeciwko projektowi ustawy opowiedział się między innymi senator Dean Heller z Nevady, którego w 2018 roku czeka reelekcja. Nie traktuję poważnie obiekcji Teda Cruza i senatora Paula, ich zadowoli kilka poprawek. Co z resztą? Zobaczymy, Na pewno senatorowie poddani zostaną ogromnej presji, administracja jak świeżego powietrza potrzebuje sukcesu, dlatego taki nacisk, aby sukces obwieścić przed 4 lipca. Dla Białego Domu nie ma znaczenia co zapisano w ustawie, byle ogłosić sukces.

Nawet przyjecie ustawy, uchwalenie potem wspólnej wersji z Izbą i podpisanie ustawy przez prezydenta nie spowoduje rozwiązania problemu. System ubezpieczeń medycznych będzie jednym z głównych tematów, w wyborach do Kongresu w 2018 roku.

Rosyjskie dochodzenie

Dochodzenie dotyczące wpływu Rosji na przebieg kampanii wyborczej w USA i hipotetycznej zmowy ludzi z  otoczenia prezydenta Donalda Trumpa z Rosją, coraz bliżej Gabinetu Owalnego.W ubiegłym tygodniu dwóch wysokich urzędników związanych z wywiadem zeznało, że prezydent prosił ich, aby publiczni zaprzeczyli, że była jakakolwiek zmowa między  Donaldem Trumpem a Rosją.

Dla Białego Domu pretekstem do kontrataku stało się doniesienie dziennika „Washington Post”, który napisał, że już w lipcu ubiegłego roku prezydent Barack Obama dowiedział się, iż Putin osobiście polecił cybernetycznie ingerować w amerykańskie wybory.I Obama nie zrobił nic – grzmi prezydent w wywiadzie, który w całości sieć FOX wyemituje jutro, tj. W niedzielę.

O tak? Obama ostro rozmawiał o tym, z Putinem podczas szczytu G-20, ale to przecież lider republikańskiej większości w Senacie McConnell twierdził, iż nie ma wystarczających dowodów, aby Senat miał podjąć jakieś kroki w tej sprawie. Chodziło o zaostrzenie sankcji. Także wówczas kandydat Trump wielokrotnie mówił, iż może to Chiny, Może Rosja, a może jakiś 400-funtowy haker w New Jersey. Wydarzenia te miały miejsce rok temu. Ja wiem, że ludzie szybko zapominają, ale tak szybko? To chyba przesada. Sprawa pozostaje przedmiotem dochodzenia i tego nie zmienią nawet najbardziej zdecydowane myśli prezydenta przekazywane za pomocą twittra. To p już przestaje działać, przyzwyczailiśmy się już do tego dziwactwa wysyłanego często, o szóstej rano.

Chcą sukcesu w Polsce?

Mówi się, iż administracja pragnie, aby prezydenta Trumpa, który przed szczytem G-20, na kilka godzin przyleci do Polski, witały rozentuzjazmowane tłumy.  Administracja marzy o tym, aby pokazać, jak prezydenta kochają, wiadomo, że na szczycie G0-20 będzie inaczej, więc Polska ma pokazać miłość. Prezydent przyleci na szczyt nie istniejącego tak zwanego Międzymorza, albo Trójmorza. Czesi na przykład początkowo planowali wysłanie tylko wiceministra spraw zagranicznych, przyjazd Trumpa zmienił sytuację.

Większość krajów tak zwanego Trójmorza przyjęła już euro, Bułgaria, Rumunia, nowi członkowie Unii, przebierają nogami, aby jak najszybciej przyjąć wspólną walutę „euro”.  Międzymorze jest fikcją, nie istnieje w realu, Praga wielokrotnie dawała do zrozumienia, że w Unii idzie z Niemcami i Francją. I w nosie ma fochy Warszawy. Najgorsze co może stać się, podczas krótkiej wizyty prezydenta Trumpa w Warszawie, to jakieś zachęty z jego strony, do wyjścia, bądź osłabienia Unii Europejskiej.

Przygotowania do wizyty prezydeta Trumpa, mogą zostać zakłócone, przez nowe, sensacyjne, ale dobrze udokumentowane informacje, dotyczące powiązań Antoniego Macierewicza z GRU, Putinem i rosyjską mafią. Szerzej pewnie zajmiemy się tym z przyszłym tygodniu, po pełnym zapoznaniu się z nowymi informacjami.  Sprawa jest więcej niż poważna.

Natomiast w USA najważniejszym tematem z pewnością obok rosyjskiego dochodzenia, będzie sytuacja w Senacie dotycząca odwołania „Obamacare”. Wielu twierdzi, że w końcu znajdzie się w końcu większość, która przegłosuje ten „manifest Zodiaka”. Zobaczymy.

Andrzej Jarmakowski

Wideo: CNN

Foto: Joe.My.God

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: