Sprawdzić każdy tysiąc złotych

0
64

Projekt ustawy o jawności życia publicznego przygotowany przez koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, głośny ostatnio w kontekście dostępu do informacji publicznej i tzw. sygnalistów, zawiera również nowe przepisy o oświadczeniach majątkowych. Radykalnie rozszerza zakres osób zobowiązanych do składania oświadczeń. To już nie tylko politycy i decydenci: gdy ustawa wejdzie w życie, będziemy mogli poczytać o zarobkach i majątkach każdego policjanta i strażaka, każdego cywilnego pracownika tych służb, każdego szeregowego pracownika sądów i wielu innych instytucji.

Wymóg złożenia oświadczenia majątkowego może paść właściwie na każdego pracownika sektora publicznego. Składać je będą musieli bowiem wszyscy członkowie i biegli komisji przetargowych, w przypadku zamówień przekraczających wartość pół miliona zł. CBA prześwietli nawet nauczyciela wuefu, jeżeli dyrektor szkoły każe mu się zająć rozbudową sali gimnastycznej. To ćwierć Polski prawie jest!

Zakres przedmiotowy oświadczeń także zostanie znacznie rozszerzony. Wyspowiadać się w oświadczeniu trzeba teraz będzie z każdego dochodu przekraczającego 1000 (jeden tysiąc) zł – swojego lub współmałżonka.

Przy takim rozszerzeniu i uszczegółowieniu przepisów rozczarowuje, że w projekcie nie doprecyzowano zasad określania wartości nieruchomości. Po prostu należy ją podać – przy literalnym odczytaniu przepisu oznacza to obowiązek corocznego oszacowania wartości nieruchomości – co przecież kosztuje. Dotychczas delikwent podawał wartość działki czy mieszkania „po uważaniu”, rok po roku tę samą, a raz na kilka lat uświadomiwszy sobie, iż ceny nieruchomości poszły w górę, wstawiał do oświadczenia nową, wyższą kwotę, którą żądni sensacji dziennikarze wychwytywali jako rzekome wzbogacenie się radnego czy urzędnika. Teraz, gdy w oświadczeniu ważne będzie każde 1000 zł, może być z tym kłopot.

Nie twierdzę, że przykładowego nauczyciela wuefu nie da się skorumpować, wydaje się jednak naiwnym oczekiwanie, że owoce tej korupcji ujawnią się w oświadczeniu, które złoży on – raz jeden! – pod koniec roku kalendarzowego, w którym zasiadał w komisji przetargowej. Nie, nie po to są nowe przepisy. Autorom projektu ustawy najwyraźniej zależy na stworzeniu klimatu, w którym niemal każdego można będzie podejrzeć i prześwietlić.

Nowe przepisy stworzą też okazję do zatrudnienia znacznej liczby nowych pracowników: w końcu, ktoś te oświadczenia musi przetrawić, zarówno u pracodawców, jak i w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

Maciej Białecki
Wspólnota Samorządowa
maciej@bialecki.net.pl

Foto: Gość Niedzielny

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: