Stowarzyszenie Tradycyjnych żon i matek

6
263

Wywiad z Agnieszką G.

 Od jakiegoś czasu obserwujemy nowy trend, który systematycznie, choć dość powoli, rozwija się wśród kobiet.  Jego inicjatorką jest pani Agnieszka G. (nazwisko znane redakcji), zwolenniczka ochrony tradycyjnych wartości w stosunkach międzyludzkich, a w szczególności w życiu rodziny.

– Nasz ruch rozwija się powoli, to prawda, gdyż wiele kobiet obawia się reperkusji ze strony własnych rodzin, głównie teściowych – mówi Agnieszka – i ze strony swoich pracodawców.  Ale rośniemy w siłę.  Chciałabym podkreślić, że cieszy mnie bardzo fakt, że coraz więcej kobiet dowiaduje się o nas i coraz więcej kobiet wykazuje zainteresowanie i pyta o szczegóły naszej działalności.

Agnieszka jest niewysoką brunetką w okularach o mocnej ciemnej oprawie.  Przyszła na spotkanie klasycznie ubrana w elegancką prostą sukienkę ozdobioną sznurem drobnych koralików.  Poznałyśmy się niedawno i od pierwszego momentu uderzyła mnie jej pewność siebie i stanowczość.  „Ta osoba wie czego chce i jak sobie radzić w życiu”, oceniłam.  Okazało się, że nie pomyliłam się!

Zamówiłyśmy po kawie i ciastku z bitą śmietaną i zaczęła się rozmowa.

– Opowiedz mi proszę o tym co robisz, o co walczysz i jak się to wszystko zaczęło – poprosiłam.

– Na początek musimy sobie wyjaśnić bardzo ważną rzecz – odpowiedziała. – Otóż, to o co walczę jest koniecznością!  Ja nie namawiam do agresji.  Ja nie namawiam do przemocy.  Ja nie jestem zwolenniczką łamania prawa. – Agnieszka ma bardzo poważny ton głosu i jej twarz nabrała bardzo poważnego wyrazu, nawet zniknął z niej uśmiech. – Niestety niektórzy oceniają mnie tylko w takich kategoriach.

Tak, to prawda.  Spotkałam się z bardzo nieprzychylnymi ocenami jej misji i jej poglądów.  Agnieszka jednak twierdzi, że opinia o jej pracy ulegnie zmianie, jak tylko uda się pokazać innym kobietom korzyści płynące ze stosowania jej metod.

– Bicie to nie jest przemoc.  To jest przykry obowiązek każdej żony, ale to nie jest przemoc – tłumaczy. – Współcześni mężczyźni, pokolenie naszych mężów, to pokłosie bezstresowego wychowania spopularyzowanego lata temu.  Nie szanują żadnych wartości, nie myślą o rodzinie, o bliskich, wydaje się im, że są pępkiem świata.  Myślą tylko o sobie i o zaspokajaniu własnych potrzeb.  Stąd zdrady, niedbałość o rodzinę, arogancja, przemoc emocjonalna, nieliczenie się z potrzebami innych…  Dlatego właśnie, w obronie rodziny, założyłam Stowarzyszenie Tradycyjnych Żon i Matek.  Mamy coraz więcej członkiń.

– Na czym polega wasza działalność?

– Głównie na uświadamianiu – odpowiada Agnieszka. – Na uświadamianiu i edukacji.  Bo mnie uświadamiała moja mama.  Od dziecka słyszałam jej słowa, że męża trzeba sobie wychować.  Miałam to wpojone od zawsze.  Od wczesnych lat przyglądałam się w domu jak mama traktowała ojca.  Wiecznie powtarzała, że mężczyźni potrzebują częstego przypominania o wartościach moralnych.  I ona to wprowadzała w czyn.  Wiele razy przyglądałam się jak mój ojciec był karany za to,że wracał pijany ze spotkań z kolegami, że rzucał przeciągłym wzrokiem na sąsiadkę, albo że mizdrzył się do przyjaciółek mamy.  Moja mama po prostu biła go za takie rzeczy, a jednak byli dobrym i przykładnym małżeństwem.  Przeżyli ze sobą 34 lata, wychowali troje dzieci, doczekali się  gromadki wnuków…  Więc dlaczego ja mam tego nie robić?  Dlaczego inne kobiety mają tego nie robić?  Ja w imieniu mojego Stowarzyszenia namawiam do stosowania starych, tradycyjnych i sprawdzonych metod.  Metod, które gwarantują sukces!

Agnieszka bardzo podekscytowała się swoją wypowiedzią i wyjaśnianiem swoich ideałów.  Na dodatek cytuje znane polskie ludowe przysłowie: Bicie męża zło w nim przezwycięża.

– I ja w myśl tego przysłowia żyję i chcę namówić inne kobiety, żony i matki, aby poprawiły albo uratowały swoje rodzinne życie korzystając z mojej wiedzy i z mojego doświadczenia.

Krytycy Agnieszki i jej Stowarzyszenia twierdzą, że w dwudziestym pierwszym wieku nie powinno być miejsca na przemoc fizyczną.  Mężczyzn, naszych mężczyzn, powinnyśmy chronić i ewentualnie monitorować, a nie dyscyplinować i karać.  To anachronizm!  Mężczyzn musimy chronić, bo dzisiejszy świat jest dla nich niesprzyjającym miejscem.  Dziś wyścig szczurów, stres i złe odżywianie stawiają zbyt duże i niebezpieczne wyzwania mężczyznom.  Jeśli dołożymy jeszcze do tego kary cielesne stosowane przez żony i matki…   Tego, na dłuższą metę, żaden mężczyzna nie zniesie!

– Powiedział mi znajomy: Chłopa trzeba traktować jak psa.  Krótko trzymać, dobrze karmić i pozwalać się wybiegać.

– Ależ to w tym „wybieganiu się” jest właśnie powód do bicia! – odpowiada wzburzona Agnieszka – A zresztą, psa też trzeba od czasu czasu uderzyć kijem.  Bo prawdą jest, że ten kij to najlepsza metoda!

– Wiesz, Agnieszko, każdy kij ma dwa końce…

– Ale nie zapomnij, że to ja trzymam ten kij. – odpowiada Agnieszka – Ja!

Więcej na temat Stowarzyszenia Tradycyjnych Żon i Matek wkrótce.

Foto: PCh24.pl

Iwona Sikorska

6 Komentarze

  1. Tak sobie obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów. Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo kościół katolicki jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był, jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci kościoła – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej. To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny kościoła, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia. Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów alkoholików, kardynałów oszustów, księży pedofilów.

  2. Wjaśnienienie: Nasz materiał o Stowarzyszeniu Tradycyjnych żon i matek, i wywiad z liderką tego ugrupowania był na szczeście dla Panów wiadomością na 1 kwietnia. Jak ktoś dał się nabrać bardzo nam miło.

  3. Niezłe. Czy to był tekst na Prima-Aprilis? Czy dla równowagi mamy dodać starą mądrość ludową: Jak chłop Żony nie bije, to jej wątroba gnije.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: