Szykany dzisiaj, jutro represje

0
513

Państwo, które za pomocą przymusu organizuje porządek społeczny i reguluje życie polityczne, rozbudowuje też aparat represyjny, aby ten porządek utrzymać. Koszta tego przedsięwzięcia ­– nie tylko finansowe, ale również społeczne i kulturowe – są ogromne. I stale rosną. Strach przed obywatelem to klątwa dla każdego autorytarnego rządu. I nie można jej zrzucić. Doprowadza do obsesji, a potem szaleństwa.

W społeczeństwie otwartym, liberalnym i demokratycznym, społeczno-polityczny porządek również istnieje, i musi być nadzorowany, ale obecność władzy nie jest potrzebna w każdym jego zakątku. W wielu przypadkach czynią to sami członkowie społeczności. Obywatel zatem, nawet ten związany z opozycją, ma możliwość wpływania na decyzję rządzących; jest częścią narodu i zajmuje tę samą przestrzeń, co pozostali.

W Polsce PIS nie każdy obywatel ma taką możliwość. Przestrzeń wolności skurczyła się. Jej pozostałość nie jest dostępna dla wszystkich.

Praworządność została zniszczona. W jej miejsce PIS wstawił lojalność polityczną, zachęcającą jednych obywateli do występowania przeciwko drugim. I tak powstało kryterium wartościujące obywatela i człowieka. Oparte, jak za czasów komuny, na ideologii. Takie sito, przez które wylatują “niepotrzebne” jednostki.

Obywatel nielojalny to ktoś gorszy. Jako gorszy, powinien mieć gorzej. Przez to, że jest mu gorzej, jest nieobliczalny i groźny. Reszta społeczeństwa, ta “lepsza”, musi się przed nim zabezpieczyć; trzymać go z daleka. Potrzebne są więc nie tylko coraz liczniejsze służby porządkowe, barierki, płoty i bramki, oddzielające władzę od nielojalnego obywatela, ale również klasyczne szykany – nieprzyjemności i utrudnienia. Po to, aby zniechęcić do aktów nieposłuszeństwa i przypomnieć gorszemu, że jest gorszy.

Policja państwowa legitymuje i wlepia mandaty obywatelom nielojalnym (nawet podczas dnia Wszystkich Świętych). Legalne zgromadzenia są pacyfikowane, ludzie są wzywani na komendę policji. Biura organizacji kobiecych odwiedza CBA, nazajutrz po protestach. Dziennikarze, ale tylko niektórzy, są straszeni odpowiedzialnością prawną. Jurek Owsiak ma zapłacić karę za niecenzuralne słowa, ale tylko dlatego, że jest po “niewłaściwej” stronie. Lojalni mogą wyzywać kogo chcą bez żadnych konsekwencji. Politycy związani z dawną władzą są pod lupą nowych prokuratorów od Ziobry. Bada się złożone przez nich dokumenty i porównuje podpisy. Sprzed lat. Czy coś nie zostało przez nich przeoczone. Szuka się świadków, którzy mogą coś dorzucić. Klaudia Jachira, znana satyryczka, została wezwana na komendę, bo w jednym ze swoich clipów video użyła logo TV. Jan Pietrzak publicznie wyzywa ludzi od mend i otrzymuje brawa. Zależy więc po której stronie jest obywatel. Czy przeleciał przez oczko sita, czy nie.

Działania rządu wyraźnie skierowane są przeciwko opozycji. Rząd cały czas broni się: odpowiada, polemizuje, wyjaśnia, uzasadnia, oskarża i krytykuje. I ta obrona stała się główną aktywnością ekipy Beaty Szydło. Przed Europą. Przed uchodźcami. Przed polityczną poprawnością Merkel. Przed laicyzacją społeczeństwa. I najważniejsze – przed “totalną opozycją”. Dopiero potem są działania legislacyjne. Ale nawet wtedy, prawo, które PIS uchwala, przemówienia, które kieruje do narodu, decyzje, które podejmuje, są w dużej części motywowane strachem przed opozycją oraz chęcią zminimalizowania znaczenia “gorszego sortu”.

Stąd szykany dzisiaj. Represje będą jutro.

 

zdjęcie: crowdmedia.pl

Dariusz Wiśniewski

 

 

 

 

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: