Wypadek kolumny rządowej w Oświęcimiu

2
260

Nie miałem zamiaru się wypowiadać na temat słynnego wypadku kolumny rządowej z premier Szydło w Oświęcimiu jeśliby dochodzenie przeprowadzono prawidłowo. Słuchałem jak oskarżano młodego kierowcę fiata o spowodowanie wypadku i rządowych kierowców o wyścigowe prędkości. Powoli jednak zacząłem rozumieć na czym polegał ten wypadek. Całkiem jak w sprawie smoleńskiej. Stwierdziłem, że konieczne jest, podobnie jak w tamtej sprawie, upowszechnienie prawdy. Jak w tamtej sprawie – rola prokuratury jest dwuznaczna.

Zupełnie absurdalnie były stwierdzenia policji: “Kierowca, funkcjonariusz BOR chcąc uniknąć zderzenia, bądź złagodzić jego skutki, odbił w lewo, żeby zminimalizować to zderzenie z tym fiatem. Niestety na poboczu uderzył w drzewo, więc pojazd jest uszkodzony”. Ręce opadają od takiej amatorszczyzny. Rzecznik skleił to co mu się wydawało i wyszło śmiesznie. W mediach zawrzało po kolejnym przypadku pojazdów rządowych. Na jednym z memów, przedstawiającym limuzyny z pługami, widnieje napis: z drogi śledzie – władza jedzie.

Wyraźnie widoczne jest, że samochód Fiat jedynie starł się z samochodem rządowym, którego kierowca nie miał żadnych szans na reakcję. Samochód opancerzony jest cięższy niż wynika to z jego wyglądu. Jego kierowca mógł się jedynie przestraszyć i próbować uniku. Skończyło się to zmianą toru ruchu i lądowaniem na drzewie. Prędkość nie była wygórowana, ale duża masa samochodu oznaczała wzrost energii uderzenia, co niektórzy wyśmiewali, myśląc, że to taki zwykły samochód.

Na powszechnie znanym filmie z sąsiadującej z ulicą kamery widać, że odstęp między pierwszym samochodem kolumny, a następnymi był duży. Oznacza to dezorientację stojących kierowców, którym zza pleców wyjechał taki pojazd. Mogli oni nawet nie zauważyć, że ma on światła jazdy w kolumnie, albo też nie skojarzyć tego z kolumną, wobec powszechnego bałaganu panującego w tym na świecie. Codziennie w filmach, można zobaczyć, że takie oznakowanie (światło czerwone i niebieski migające) nie oznacza koniecznie jazdy w kolumnie. W wielu krajach każdy samochód policyjny tak ma.

Ponadto samochód prowadzący nie może uciekać kolumnie i powinien pilnować odstępu za nim. Tym bardziej w obrębie skrzyżowania. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego jak jest postrzegana kolumna przez postronnych. Zwłaszcza nadjeżdżająca od tyłu. Tego typu szkolenia przechodziliśmy w turystycznym klubie rowerowym, gdzie każdy obóz to była kolumna kilkunastu rowerów. Musiała się ona poruszać zgodnie z zasadami ruchu drogowego i to ze świadomością, że przecież rowerzyści to niechronieni uczestnicy ruchu. Opowieści o tym, że kolumna jechała zgodnie z zasadami ruchu drogowego są absurdalne. Jechała przecież po lewym pasie wyprzedzając samochody szykujące się do skrętu w lewo. W tej sytuacji naprawdę każdy element sytuacji się liczy.

Wielki krzyk był o to, że rejestratorów z samochodów nie można odczytać. Mania rejestratorowa to cień awantur smoleńskich z czarnymi skrzynkami w tle. Tak jakby bez rejestratorów nie można było nic odczytać w najprostszej sprawie. Eksperci w ogóle nie są potrzebni, zwłaszcza tacy co się znają na tyle, żeby bez rejestratorów wyjaśnić przebieg wypadku. Profanom się wydaje, że to niemożliwe.

Piszę to, by przybliżyć ludziom dobrej woli prawdę o tej sytuacji. Mam też nadzieję, że ten artykulik przeczyta obrońca młodego kierowcy i pomoże mu to zwalczyć nieprawidłowości dochodzenia. Sprawiedliwość polega na jakości dochodzeń, które muszą prowadzić do jak najdokładniejszego przybliżenia prawdy. Dochodzeniowcy muszą postępować etycznie, a nie tylko wg wskazań z góry. I tej prawdy bronią prokuratorzy odmawiający oskarżania jedynie młodego człowieka. Chcieli oni oskarżyć borowca, ale zakazał szef. Budzą oni szacunek i solidarność zawodową.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, dochodzeniowiec

2 Komentarze

  1. Instytut Ekspertyz Sądowych podobno powiedział, że Sebastian K. jest winien! Otóż żaden biegły nie ma prawa stawiać się w roli sędziego. To jest nieprofesjonalne, jeśli się zdarza. Ma on przybliżyć sądowi materię do sądzenia. Z samego tego wynika, że nie wolno iść na żadną ugodę…

  2. Tu widać małostkowość pisiorów ! Nic się nikomu nie stało więc załagodziliby sprawę, wyciszyli, chłopakowi odremontowaliby samochód w ramach badania sprawności jego pojazdu. To są przecież groszowe sprawy. Nie to kurwy gnębią, ciągają po sądach, małe, prowincjonalne, zajadłe gnoje. Szydło miała być taka wspaniała i skromna – a okazała się pazerna na forsę, zakłamana oszustka z prowincji z wyuczonym tekstem: “polcy i polacy przez ostatnie 8 lat…”

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: