Saturday , 3 December 2016

Home » Home » Opinie » Znów polish wybory
Znów polish wybory

Znów polish wybory

May 20, 2015 2:55 am by: Category: Opinie Leave a comment A+ / A-

Z największą niechęcią muszę znów zająć się polityką. Ona też ma znaczenie eksploatacyjne i jednak muszę. Zarówno ona sama jest systemem eksploatacji działającym tak jakie przeciętne kompetencje mają ludzie w nią uwikłani. Tworzy własności eksploatacyjne systemów zarządzania działające długo, a więc i koszty ich istnienia. Główne zasady eksploatacyjne systemów politycznych tworzone są przy okazji wyborów w sposób rozmyty.

Jest oczywiste, że zależą od przeciętnych kompetencji wyborców, które są zwyczajnie różne. Głosują starzy i młodzi, chorzy i zdrowi, przyjacielscy i wściekli na wszystko. Część ludzi trudno zaciągnąć do urn, bo ustawiają się na pozycji obserwatorów – rejestratorów cudzych błędów. Wynik bywa trudno przewidywalny. Zależy od wielu cech systemu opartego na logice rozmytej. Wielu ludziom wystarczą więc baloniki i kotyliony oraz występowanie z żoną i dziećmi. Żeby jednak jak najmniej ludzi było podatnych na prymitywne manipulacje trzeba rozpowszechniać wiedzę, która ułatwia ocenę sytuacji.

Nie wszyscy się zastanawiają nad rzeczywistymi umiejętnościami kandydatów, którzy mają być przecież kierownikami eksploatacji systemów państwa. No i mamy teraz wybory prezydenckie w Polsce – po okresie wulgarnego opisywania prezydenta jako strażnika żyrandola, czemu przeciwstawia się bohaterskie wyczyny Lecha Kaczyńskiego, przyszedł czas konieczności formułowania sądów. Od razu zresztą mówienie o strażniku żyrandola pokazuje, że mówiący nie ma pojęcia o tym, że skuteczność zarządzania eksploatacją systemu nijak nie zależy od głośnych przemów, czy awantur smoleńskich. Nie dowodzi to braku energii, co sugeruje kandydat Andrzej Duda. Najważniejsze trwałe rzeczy robi się po cichu. Wymagają one m. in zrozumienia wyników dochodzeń i to w różnych sprawach. Wymagają umiejętności oceny i doboru ekspertów, a przede wszystkim uporczywej pracy.

Zestaw jedenastu kandydatów, jaki był w pierwszej turze, pokazuje dokładnie słabość polskiej elity. Zostali oni praktycznie wyciągnięci z niebytu, co naprawdę ośmiesza urząd prezydenta Rzeczypospolitej i samych wystawiających oraz kandydatów. Przecież kandydaci na takie stanowisko powinni naprawdę być kimś z historią zarządzania systemami, a nie tylko manipulatorami opowiadającymi ludowi cokolwiek. Powinni mieć też wysoki poziom samokrytycyzmu. O tym co im się w głowach rodzi, często bez związku z funkcją prezydenta, mieliśmy okazję posłuchać w czasie kampanii. Jak wiemy nawet tytuł doktora nic tu nie znaczy, choć jest używany jako rzekomy dowód kwalifikacji. Stanowisko prezydenta to jest przecież tak jak napisanie kilkuset prac doktorskich nie z jednej dziedziny i to sprzężonych ze sobą w system.

Główne hasła tych wyborów są zaiste głębokie: zgoda i bezpieczeństwo, czas na zmiany, zróbta jowy, czy czas na kobietę, bo nigdy nie było na tym stanowisku. Stwierdzamy, że przecież są to porażające ogólniki, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistymi kwalifikacjami kandydatów, którzy usiłują nam wmówić, że to oni wiedzą jak uszczęśliwić „Polaków”, bo coś tam. Tu padają nienawistne teksty, o których autor twierdzi, że są realistyczne jak on sam. Tacy kandydaci żądają by się z nimi spotykać, bo przecież oni najlepiej wiedzą co i jak ma być. Prezentują to często w sposób przekraczający normy dobrego obyczaju.

Manipulacje – mające doprowadzić do władzy – widać od razu: na czas kampanii PIS kazał się schować Macierewiczowi z awanturami smoleńskimi. Wydało się jednak, że eksperci – znajomi rodziców Dudy wiedzą to samo co Macierewicz. Pisałem o tym wielokrotnie jak to fałszuje się dowody i podejście naukowe. Wszystkie moje ekspertyzy są dostępne w Progresie. Zwracanie co chwila uwagi na tytuł doktora, jaki się przydarzył Andrzejowi Dudzie czy Magdalenie Ogórek, jako na coś szczególnego ma wtedy ten sam wymiar co mówienie o doktorach i profesorach smoleńskich. Tworzone przez nich historie, autoryzowane przez środowisko Dudy jednoznacznie pokazują sposób rozumienia spraw polskich.

Wypowiedzi Andrzeja Dudy oznaczają kolejne zapewnienie, że sprawa smoleńska odżyje znów, gdy tylko on wygra. Prawnik nie rozumie na czym polega prawidłowość dochodzeń i wszelkich procedur eksploatacyjnych w ogóle! Coś niesłychanego, ale nie pierwszy to raz, gdy wiedza prawnicza jest używana do niecnych celów! Na szczęście Komorowski się wyzwolił z wpływu guru jakim był kiedyś dla niego Macierewicz. Jest to stwierdzenie absolutnie apolityczne. Wystarczyła niezgodność moich ekspertyz z fantasmagoriami Biniendy i Macierewicza, by być wyzywanym przez środowisko sterowane przez PIS – od przyjaciół Anodiny i Tuska. Prawda nikogo nie interesuje, a przynajmniej główny nurt tak ma. Oni założyli, że kto nie jest z nimi to z założenia nie ma racji.

Nie dzielić ludzi, bo on ma dość tego. To skandaliczne powiedzenie w ustach przedstawiciela PIS, który właśnie produkuje podziały stale. Jest to wyraźna próba pokrycia hasła Komorowskiego, co powtarzał, żeby nie dzielić, ale łączyć (tautologia). Ten przynajmniej stara się to robić. Kłamstwa na jego temat jednak działają. „Jackowo”, czyli Polonia słuchająca Radia Maryja i pochodnych rozgłośni, jest przekonane, że nie leży głosować na Komorowskiego, bo będzie sprzedawać lasy. Podobnie jest w Polsce na wsi, gdzie straszy się kobiety, że nie będą mogły chodzić na grzyby przez tego Komorowskiego, a Duda im pozwoli. PIS twierdzi fałszywie, że Komorowski poparł prywatyzację lasów. A ponieważ zarzuca się im kłamstwa, to twierdzą, że Komorowski kłamie. Jeden z komentatorów napisał o tym: szaleńcy ujeżdżający dla swoich celów tych, którym podobno najbardziej współczują. Poziom obłudy i cynicznego populizmu przeraża.

Opowieści Dudy o wzajemnym szacunku oraz dobrej jakościowo władzy to są ogólniki. Bluzgi męża zaufania Dudy jakie mogła widzieć moja komisja wyborcza, na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Duda przejął też hasło Komorowskiego twierdząc, że będziemy żyć w bezpiecznej Polsce i nie wolno Polaków dzielić, bo są pod jednym sztandarem. Bronisław Komorowski to ma być gwarant zabetonowania, a Duda – gwarant zmiany, co naprawi Polskę. Zmiana władzy po to by móc zacząć Polskę naprawiać, bo ona rzekomo ginie, jak ostatnio można było przeczytać na transparencie. Andrzej Duda ma mieć lewicową wrażliwość, choć dopiero się krytykowało to, że lewica popierała czasem obecne rządy! Czyli co wybory próbuje się przedstawiać Polskę jako coś do naprawy zamiast zajmować się własnymi kwalifikacjami do weryfikacji kierunków rządzenia.

Komorowskiemu za to wcisnęli nijakie hasło zgoda i bezpieczeństwo, z którego ma wynikać, że umie on być prezydentem. Ja tam nie wiem, czy umie, bo z tego co pisuje jego kancelaria do ludzi wynika, że nie zawsze wie i nie pracuje na rzecz zgody i bezpieczeństwa. To nie prezydent tylko kolega z rządu, który oczywiście pisze, że się tym nie zajmuje. Ja nie czuję się specjalnie bezpiecznie, a zgody mojej na łajdactwo ludzi na stanowiskach nie ma i nie będzie. Podobnie jak na żenujący poziom wymiaru sprawiedliwości krzywdzącego wielu ludzi. Prezydent powinien reagować na takie wiadomości, a nie kazać odpisywać cokolwiek swojej kancelarii. Nie jest to jednak specjalność obecnego prezydenta. Zawsze tak było. Nie rozwiąże tego i kandydat Duda, jeśli sejm i rząd nie potrafią.

Prezydent-kandydat zlekceważył przeciwników, chcąc rozstrzygać wybory w pierwszej turze. Nie chodzi nawet o to, że z nimi nie uczestniczył w debacie, bo ja też uważam, że tam nie powinien być, by nie dominować pozostałych i nie stać się obiektem ich ataków.

Ostatecznie doszliśmy do punktu, gdzie należy się powstrzymać przed głosowaniem na Andrzeja Dudę i głosować na Komorowskiego nawet jeśli się nie jest specjalnie za nim. Nie jest on mniejszym złem, jak chcą niektórzy, tylko tak krawiec kraje, jako mu materii staje. System eksploatacyjny musi wydać z siebie jak najlepszych kierowników, a u nas lepszych na razie nie ma. Widać to było po żenującym składzie kandydatów. Jest to konsekwencja naszej historii. Jednak mamy i tak teraz lepszą sytuację: powstał już jakiś ferment, który na pewno przyniesie w kolejnych wyborach staranniejsze dobieranie kandydatów, a przede wszystkim pracę nad tym już od początku nowej kadencji. Pięć lat to naprawdę mało i puszczanie potem tekstów o tym, że Komorowski jest gwarantem zabetonowania, a Duda gwarantem zmian nie wiadomo na co, po to by móc zacząć Polskę naprawiać jest żenujące.

Polska jest systemem eksploatacyjnym, który ma sporo dobrych wskaźników. Naprawiać i korygować trzeba to, co jest w niej złe, a nie całą Polskę, co to ma być bardzo zła, bo ktoś nie lubi układu jaki powstał, z powodu ich zaniedbań. Awantury smoleńskie, o których tyle pisałem tu to naprawdę nie sposób na naprawę, a dowód na to, że ci co chcą naprawiać nie rozumieją dochodzeń i potrafią fałszować dowody, aby je nagiąć do własnych teorii. Bez żenady posługują się wynaturzoną religią, gdzie nawet próbują tworzyć nowych świętych. Jak się okazuje – były premier Kazimierz Marcinkiewicz – powołując się na swoje doświadczenie z tego okresu stwierdził, że wygrana nie zagwarantuje Dudzie samodzielności. Nawet stwierdził, że decyzje będzie podejmował Kaczyński, tak jak i jemu mówił. Fakt, sytuacja trochę inna, ale wszystko wskazuje na to, że sam kandydat ma ochotę wcielać idee wiadomo jakie. Ja sam mogę być pewien, że jestem dla tego typu ludzi niewłaściwy tak jak dla ludzi innych układów. Samo to, że ośmieliłem się pisać ekspertyzy smoleńskie krytykując Macierewicza i biniendowców, jako fałszujących psedudonaukowo dochodzenia oznacza dalsze fałszowanie i to na wielką skalę. Naukowiec-prawnik Andrzej Duda będzie promował kłamstwa i w tej dziedzinie.

Czy Komorowski jest ideałem? Ależ skąd! Wiem od dawna, że jego środowisko bliższe i dalsze nie zauważa wielu problemów i wierzy w to, co mówi telewizja, czy statystyka. Dlatego też wynikła ta odpowiedź chłopakowi, co to jego siostra mało zarabia. Niech sobie znajdzie inną pracę i weźmie kredyt! Gdyby chciał ze mną współpracować (albo chociaż poznać sprawy na poziomie naukowym jaki reprezentuję) to by nikt z jego środowiska nie wmawiał mi, że to moja sprawa, to co ze mną wyprawiają instytucje państwa.

Bronisław Komorowski jest synem przyjaciół moich rodziców. Zawsze wiedziałem mniej więcej co u niego się dzieje, gdy ciocia Jadzia i wujek Zyś bywali na imieninach mojego ojca w każdy Nowy Rok. Wiedziałem też, że długo przed jego wyborem mówiło się o tym, że byłby dobrym prezydentem. Nie wynika z tego wcale, że byłem jego fanem. Podobnie jak nie wynika z chamskiego zachowania męża zaufania Dudy w mojej komisji wyborczej, że piszę źle o Dudzie. To jednak, czego się dowiaduję o Komorowskim z agresywnych tekstów publikowanych tu i tam, które wypływają z działań PIS i Jarosława Kaczyńskiego osobiście po prostu zadziwia.

Lech Wałęsa ujął obecną sytuację właściwie: W tym momencie nie ma nikogo lepszego. Pełni obowiązki w miarę możliwości dobrze – ocenił. Podobnie stwierdzam i ja: tak krawiec kraje jako mu materii staje: system eksploatacyjny musi wydać z siebie jak najlepszych kierowników. Sama propaganda o zmianie nie zapewnia dobrej zmiany. Tak więc jedynym kandydatem o niezłych kwalifikacjach jakiego wydała teraz Polska jest Bronisław Komorowski.

W czasie wyborów objawiła się też wola rekonstrukcji sposobu rządzenia (dobrze, że taka jest!!!), ale to nie może się opierać na populistycznych hasłach Kukiza, czy bajkach smoleńskich Dudy. Doradzam wszystkim, którzy chcą kandydować, wystawiać kandydatów i wybierać w następnych wyborach, dokształcanie się na temat technik eksploatacji, a nie jedynie zdawanie się na to kto głośniej krzyczy i kto ma jakąś tam wiedzę o manipulacji ludem.

Stwierdzenie np. pani M. Ogórek, że przegrała pociągając za sobą SLD, bo Polacy nie są gotowi na kobietę jest śmieszne. Przypomina mi przypadki, gdy czarna kasjerka zamiast przyjąć słuszną krytykę zaczyna o rasizmie krytykującego. Brak samokrytycyzmu zresztą był widoczny od początku zarówno ze strony kandydatów, jak i tych co ich wystawiają. A to przecież podstawowa rzecz w eksploatacji systemów, które przecież wymagają nieprzerwanej autokontroli.

Podobnie Andrzej Duda był uprzejmy zaatakować Komorowskiego sprawą Jedwabnego. Ktoś taki powinien być wyeliminowany z życia publicznego. Brak zrozumienia skomplikowanej historii Polski i granie na uczuciach pseudopatriotycznych jest tu aż nadto widoczne. Coraz więcej takich spraw wynikło od tamtego czasu i jest rzeczą niestosowną twierdzenie, że da się to przykryć kilkoma sprawiedliwymi. Znowu patriotyczny brak samokrytycyzmu!

Wszelkie akcje wyborcze mają pokazać i tak, że „jestem fajniejszy”. Jest to skierowane do tych co nie mają dość wiedzy, żeby głębiej analizować osobowości i wiedzę kandydatów. Uproszczone twierdzenia i kolorowa propaganda mają zachęcić niezdecydowanych znajdujących się w punkcie równowagi. Od niewielkiego impulsu może zależeć zmiana zdania. I tak będą oni mówić, że sami doszli do swojego zdania. Dlatego też napisałem ten tekst, aby jednak nie dawali się ludzie tak łatwo omamić, bo na odkręcenie błędu nie będzie możliwości przez pięć lat. Dla mnie sama sprawa smoleńska fałszowana pod hasłem Prawdy (wykorzystywana do dzielenia ludzi) w tle dyskredytuje Andrzeja Dudę tak ładnie mówiącego o tym, jak to ma być godnie i jak nie wolno dzielić ludzi po sztandarem biało-czerwonym. To jest szczyt obłudy. I stwierdzam to naprawdę apolitycznie.

Brak ekscesów smoleńskich nie oznacza bycia strażnikiem żyrandola ani braku energii, jak mówi Duda. Stosowanie takich chwytów oznacza niezrozumienie na czym polega kierowanie czymkolwiek. Brak wiedzy terotechnicznej i obracanie się w obrębie łatwych obietnic i propagandy, jest oczywisty. Przy tym atakuje się za normalne mówienie, że jest agresywne, co oznacza, że ktoś nie wie, że mówienie głośno i dosadnie niekoniecznie oznacza agresję. Po cichu można też być agresywnym, tak żeby prowokować. Raz się atakuje, że dobry wujek, a raz, że agresywny. Taki poziom debaty! Żal, że nie było żadnego godnego kontrkandydata dla Komorowskiego. Naprawdę bym chciał, żeby był, bo zajmuję się zmianami i widzę ich potrzebę. Jeszcze nie ta kadencja…

Ostatnio jakiś wynalazca napisał, że można zaoszczędzić 60 mln złotych na drugiej turze. Warto więc przypomnieć jeszcze raz. Koszty eksploatacyjne każdego działania liczy się nie wg cen zakupu (a takie “oszczędności” tu proponują), tylko wg kosztów życia obiektu (kadencja to 5 lat i trzeba oszacować jej efektywność). Zmiana opcji może spowodować zyski bądź straty stanowiące wielokrotność sumy 60 milionów.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, przewodniczący obwodowej komisji wyborczej

Fot. Rafał Wodzicki: materiały komisji obwodowej.

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago